czwartek, 26 grudnia 2013

Czekając na cud.



...cud natury, oczywiście. Jutro ruszamy do Norwegii. Miejmy nadzieję, że uda nam się zobaczyć zorzę polarną. Pogoda zapowiada się sprzyjająca obserwacjom. Postaram się nagrać filmik (Mikołaj/Gwiazdor/Dziadek Mróz dostarczył statyw, więc here we go!).




poniedziałek, 23 grudnia 2013

See you later! :)

Nie będę życzyć wesołych świąt, bo od ilości życzeń zewsząd boli mnie głowa, sama jakoś specjalnie świąt nie obchodzę i za nimi nie przepadam. Najważniejsze jest, by odpocząć i porobić coś innego niż zazwyczaj (chociażby to miało być leżenie brzuchem do góry, ale mimo wszystko najbardziej zapracowanym nie polecam :] ).
Miało być o Tatrach wiosną, ale nie wzięłam do domu dysku ze zdjęciami, a prosto po świętach jadę na lotnisko. Wrzucę w Nowym Roku.

A dokąd lecimy? Zagadka, choć część z Was pewnie wie, powiem tylko, że naszym celem jest polowanie! W zeszłym roku był Sylwester w domu a święta na rozjazdach, a teraz odwrotnie.
Trzymajcie kciuki za udane polowanie i postaram się zrobić ładne zdjęcia, chociaż tego pewna nie jestem. :)

Pozdrawiam!

zdjęcie z tapetus.pl




wtorek, 17 grudnia 2013

Jesień w Tatrach.

Była zima, teraz czas na jesień. Ta 'wyprawa' odbyła się wcześniej, w tym roku jesień jest dość pracowita na uczelni... ale powspominać można. Nie byłam jeszcze zimą w Tatrach, ale mam nadzieję, że w te ferie się to zmieni (ktoś chętny pod namiot w lutym w Zachodnie?). Najpierw pokażę nasze najwyższe góry w klimacie jesiennym, później zdjęcia z wyprawy wielkanocnej.

Zapraszam, zwłaszcza góro- i tatrolubnych!

Oj halny dawał się we znaki... do tego stopnia, że nie można było wyjść ponad kosodrzewinę na Grzesia. Nawet zdjęcie poruszone. Jednym słowem - chcieliśmy wejść na Grzesia, ale Grześ nas wydymał.

czwartek, 5 grudnia 2013

Urodzinowe szaleństwa

Tak, wybraliśmy się w lutym pod namiot w góry - dla niektórych pewnie wydaje się to nieco egzotyczne, ekstremalne, dla tych co próbowali - pewnego rodzaju 'inicjację'.

Powiem tak - nic strasznego, kwestia sprzętu. Tak samo odpowiadał z resztą nasz słynny polarnik Marek Kamiński (osobiście byłam na wykładzie) - większość sukcesu to przygotowanie: kondycja, sprzęt, nastawienie psychiczne. Potem po prostu samo się dzieje.

Oczywiście nie można tego porównywać do wyprawy na biegun, ale jako tako dla mnie był to przedsmak  zimy. Nie zmarzłam, nie przeziębiłam się, nic sobie nie odmroziłam (nawet podczas sikania w nocy na szczycie góry:) ). Wręcz podobało mi się niezmiernie i mam nadzieję, że w tym roku znajdą się chętni, by coś takiego ze mną powtórzyć!

Pogoda nam się trafiła wyjątkowa, do tej pory nie wiem czy Seba nie zamówił jej gdzieś tam u tego pana w górze, bo po prostu lepiej nie można było sobie tego wyobrazić - podczas wchodzenia na szczyt otaczała nas gęsta mgła, widoczność ograniczała się do dwóch drzew do przodu i tyłu, podobnie było na szczycie - zero widoków.

Jednak w nocy pięknie było widać gwiazdy i zapowiadało to urodzinową niespodziankę. Seba mówił tak: "zobaczycie, jak rano wstaniemy, to będzie piękne słońce, pod nami dywan chmur i w tle Tatry!"

Jak było? Hmm - nie pomylił się ani trochę, myślę że spokojnie może iść w konkury z naszym słynnym jasnowidzem!

Zapraszam. Najpierw będą foty mojego autorstwa:

Pierwszy nocleg - w lesie. Było gorąco, obudziłam się spocona. Poważnie!

środa, 4 grudnia 2013

Zapowiedź...

Czas uzupełnić tegoroczne wyjazdy, potem będą jeszcze starsze - przeszperam archiwum! Co prawda już niedługo następny trip, ale do tego czasu jeszcze trochę tu powrzucam...

W kolejce jest relacja z tegorocznych urodzin, czyli jeden z ciekawych sposobów na spędzenie tego święta. Muszę przyznać, że było to jedno z bardziej oryginalnych obchodów w moim życiu. Szampana oczywiście zabraknąć nie mogło! :)

Nie mam wszystkich zdjęć, czekam już na nie od roku (!) - jak w końcu dostanę, to pokażę też (M. - to dla Ciebie też będzie jakaś tam reklama, więc się w końcu zmobilizuj!). Na razie w ruch pójdą moje.

Soon...


niedziela, 1 grudnia 2013

Polska na weekend, czyli Izery i Karkonosze.

Tak tak, wszyscy zgadli :D miejsce na zdjęciu to była CHATKA GÓRZYSTÓW w Izerach.

Dla wprawionego łazika - dwa, dwa i pół dnia. Dla mniej szalonych - cztery do pięciu dni. My przeszliśmy Izery i Karkonosze w trochę ponad trzy (z plecakami). Ale dogłębnie, prawie każdy zakątek, no i spaliliśmy się w słońcu (we wrześniu!)

Początek w Świeradowie Zdrój, koniec na Przełęczy Okraj.

Izery - super, cisza, spokój - to, czego szukam w górach. Karkonosze? Ugh, sami zobaczycie....

Mimo to, jest to dobry pomysł na weekend, zwłaszcza dla mieszkańców województwa lubuskiego, wielkopolskiego, dolnośląskiego czy opolskiego. Z innych części kraju nie opłaca się tak długo jechać (no chyba, że ktoś jest bardzo zdeterminowany;) ).

Świeradów Zdrój start!