środa, 19 listopada 2014

Cudze chwalicie... Gorce i Pieniny

Kolejny długi weekend, czas oczywiście na... góry! Zostały mi do zdobycia ostatnie 'sztuki' do projektu Korona Gór Polski, także tym razem padło na... Pieniny. Jako że niedaleko też Gorce, udało się pochodzić to tu, to tam.

Co ciekawe, dokładnie 5 lat temu, również w długi weekend listopadowy pojechaliśmy (co prawda w innym składzie) w te same miejsca i - co najlepsze - pogoda też była znakomita! A o to przecież w listopadzie niełatwo. No cóż, pogoda szczęśliwych ludzi rozpieszcza. :)

Zapraszam do krótkiej fotorelacji.


poniedziałek, 29 września 2014

Cats of Reykjavik. Islandia #4


Ostatnim przystankiem podczas naszej podróży dookoła Islandii była oczywiście stolica - Reykjavik. Jest to niewielkie miasto (ok. 200 tys. mieszkańców), jednak mieszka tutaj ponad 2/3 Islandczyków. Muszę przyznać, że moje wcześniejsze wyobrażenie jest dość bliskie rzeczywistości - niewielkie, nowoczesne budynki pośrodku dosłownie niczego, obecność portów i kutrów rybackich, przechadzający się brodaci mężczyźni oraz kobiety w norweskich swetrach. Niezbyt duży tłok, niewiele do zobaczenia...

sobota, 27 września 2014

Kolejny żywioł - woda. Islandia #3


Wodospady, gejzery, fiordy, lodowce... i oczywiście morze (oraz ocean) - to wszystko to kolejna potęga wyspy. Komentarz zbędny, zapraszam do zdjęć.


Wśród takiej 'pustyni' znajduje się przepiękny wodospad Dettifoss, mający największy przepływ wody w Europie.

wtorek, 23 września 2014

Cztery żywioły na jednej ziemi. Islandia #1

Jest takie miejsce na ziemi, gdzie spotykają się wszystkie cztery żywioły - ogień, woda, ziemia i powietrze. Mowa oczywiście o Islandii, gdzie spędziliśmy połowę września. Jest to jedno z najbardziej surowych miejsc jakie odwiedziłam, krajobraz marsjański, mało roślinności, silne wiatry, wulkany, lodowce... jest o czym opowiadać!

Wynajęliśmy samochód i objechaliśmy praktycznie całą wyspę. Była to dobra decyzja, bez samochodu ani rusz, no i jest oczywiście swoboda o jakiej mówić chyba nie muszę. Jedna wada tego sposobu podróżowania to dość wysoki koszt, paliwo też nie tanie... ale opłacało się!

Sporo było atrakcji podczas tej wycieczki, dlatego relację podzielę na kilka części. Najpierw - zachodnia i północna część Islandii, od której zaczęliśmy.


Taką pogodą przywitała nas Islandia...

sobota, 6 września 2014

Ruszamy!

Żegnam się, gdyż znowu mnie niesie w świat. Wracam pod koniec września, coś czuję, że szykuje się sporo zdjęć i opowieści. Kto ciekaw, ten niech zawita tu ponownie w październiku.

A tymczasem.... witaj Kraino Lodu i Ognia!



  

  

 

Do zobaczenia i przeczytania!


 (zdjęcia z internetu)

 


wtorek, 2 września 2014

Najbardziej rozczarowujące miejsca.

Przypadkiem natknęłam się na pewien artykuł o znanych, aczkolwiek rozczarowujących miejscach. Pierwsza wzmianka to Bali. Mówiłam już na ten temat i zgadzam się zupełnie! O wiele lepszy byłby Lombok.

Polecam przeczytać w wolnej  chwili:


Co myślicie?


sobota, 30 sierpnia 2014

Eurotrip # 3 Gibraltar, Sevilla


Czas na kolejną część opowieści o wycieczce zwanej powszechnie Eurotripem. Czyli po prostu podróży autostopem po Hiszpanii i Portugalii.

Naszym celem był oczywiście Gibraltar. Zaplanowaliśmy to już wcześniej i faktycznie się do tego przygotowaliśmy, gdyż na Gibraltar wstęp obowiązuje na... paszport. Nie był nam ten dokument niezbędny w Hiszpanii, Portugalii czy Niemczech, dlatego specjalnie z myślą o tym małym półwyspie woziliśmy go ze sobą.

http://www.borntovacation.com/files/2013/12/Gibraltar.jpg


Gibraltar to malutki półwysep należący do Wielkiej Brytanii, na którym znajduje się niewielka góra i ...

sobota, 26 lipca 2014

Wycieczki po Andaluzji #2


 Zapraszam na część drugą - i niestety ostatnią - opowieści z krainy flamenco. 

Jak się w ogóle tam znalazłam? Wielbicielka gór i zimna? :) Ano ma się znajomych tu i tam... Był to więc tygodniowy wypad w odwiedziny i przy okazji jeszcze raz dziękuję za polską gościnę w Hiszpanii.


Na początek raz jeszcze krótki spacer po Maladze.

Główna ulica handlowa w Maladze.


czwartek, 17 lipca 2014

Malaga tiki taki i kasztanki #1

Studia skończone!

Odpocząć kiedyś przecież trzeba, a nie ma to jak jechać do znajomych w odwiedziny. Tym razem wybrałam się i ja - kierunek Hiszpania. Ach to hiszpańskie jedzenie, powietrze, klimat, ludzie...

Nie martwcie się, góry to góry i zawsze będę je najbardziej kochać, ale otoczenie trzeba od czasu do czasu zmieniać. ;)

Oto część pierwsza małej fotorelacji.

Zapraszam!

Typowy andaluzyjski krajobraz.

niedziela, 25 maja 2014

Cudze chwalicie... PN Ujście Warty

Wiosna pełną parą, przyroda rozkwita (lub się rozmnaża) w najlepsze, a tu tyle nauki!... Znalazła się jednak chwila na spacer po parku narodowym o zachodzie słońca.

Nazlatywało się tam sporo ptaków, więc aparatu poszedł w ruch! Nawet bóbr się załapał w kadr.


Here we go!

Na początek taki 'standard' - prawdopodobnie najpiękniejsze polskie ptaki.

wtorek, 22 kwietnia 2014

Eurotrip # 2

Oto ciąg dalszy naszej włóczęgi. Odwiedziliśmy Walencję, gdzie spędziliśmy noc w parku, potem udało się dotrzeć do przepięknej Granady.

Zapraszam do oglądania.


Hotel all inclusive w Walencji. Nie wiem co to za kałuża!

środa, 9 kwietnia 2014

Eurotrip #1


To było parę lat temu. Trzeba było sobie jakoś odbić wakacyjną poprawę egzaminu, dogadaliśmy się z Matim, akurat były tanie bilety... no to sru!

Cel: Hiszpania i Portugalia autostopem. 

Zaczęliśmy od Barcelony. Udało nam się dolecieć za trochę ponad 100zł w lecie, więc dobrze wróżył fart na początku wycieczki ;) Mieliśmy nocować u couchsurferów, a raczej u posiadaczy coucha, jednak nie byliśmy za bardzo doświadczeni w tej sprawie i nie udawało nam się znaleźć noclegów. Jednak nie uznaliśmy tego za duży problem i nocowaliśmy po plażach, dworcach, czasami campingach. Problemem było jednak to, że nie mogliśmy złapać żadnego stopa przez dwa dni! Niestety z Barcelony do Walencji musieliśmy skorzystać z komunikacji publicznej... ale potem już szło nieźle.

Podróż trwała 3 tygodnie, jest sporo zdjęć, więc trzeba rozdzielić je na części. Najpierw - Barcelona!
Pierwsze wrażenie - wow! Ta słynna Barca... Gaudi i jego wymysły naprawdę zapierają dech w piersiach, zwłaszcza Sagrada Familia, jednak jeśli chodzi o miasto to za krótko tam byliśmy, żeby poczuć ten klimat. Może kiedyś tam wrócę...

Zaznaczam, że autorem zdjęć jest Mati, a przynajmniej były wykonywane z jego aparatu, gdyż mój sprzęt był skromny (co będzie widać na zdjęciu) i nie ma porównania jeśli chodzi o jakoś zdjęć, dlatego publikuję te lepsze.



Na lotnisku. Czas start!

wtorek, 8 kwietnia 2014

Cudze chwalicie, swego nie znacie - Gołuchów.

Miał być ciąg o autostopie - wiem. Jednak trochę brakuje mi czasu i weny (ale wkrótce będzie!), więc wrzucam na szybko migawki z kwietniowego weekendu w Gołuchowie. Znajduje się tam kompleks zamkowo - parkowy, znajdą tam coś dla siebie zarówno amatorzy historii, jak i przyrody - chodząc po ogromnym parku można podziwiać różne i ciekawe gatunki drzew, dziki, żubry, pawie i koniki polskie, a także zwiedzić sobie niewielki, kameralny i bardzo przyjemny zamek. Jest to dobra propozycja na niedzielę dla tych, którzy chcą trochę odpocząć od zgiełku miasta.
Dojazd z Poznania zajmuje samochodem ok. 2 godzin, trzeba jechać na południowy-zachód (Gołuchów jest niedaleko Kalisza).

Tak wygląda zamek w Gołuchowie w całej okazałości.

niedziela, 23 marca 2014

Autostop, autostop... historie z mchu i paproci, czyli dlaczego to lubię i co dziwnego nam się zdarzyło.

Autostop to moim zdaniem jedna z ciekawszych form podróżowania i przemieszczania się, a także poznawania różnych ludzi. Przejechałam autostopem pół Polski i pół Europy (nigdy sama), co niektórym wydaje się trochę szalone, trochę męczące, ale podczas rozmawiania z ludźmi o tym sposobie podróży, większość przeraża jedna myśl: to niebezpieczne. Cóż mogę powiedzieć? Może i jest niebezpieczne, jeśli się zachowuje bezmyślnie (jak ze wszystkim), ale generalnie nie miałam większych problemów z autostopem i w większości przypadków zostały mi miłe wspomnienia.

Chcę podzielić się moim skromnym doświadczeniem w tej kwestii i

środa, 12 lutego 2014

Życie jak... na Maderze!


Madera to portugalska wyspa leżąca na Atlantyku dość samotnie - towarzyszą jej tylko malutkie wyspy Porto Santo, Desertas i Selvagens (archipelag Makaronezji :)). Tak naprawdę jest to autonomiczny region ze stolicą w Funchal, co szczególnie mnie nie dziwi, gdyż na Maderę zewsząd jest daleko - może w dobie samolotów jest to nieco przesadzone stwierdzenie, bo z Lizbony lot zajął nam dwie godziny, ale mimo wszystko - kilkaset kilometrów na wschód od Azorów, podobna odległość na zachód od Portugalii, a na południu daleko daleko Kanary. Stąd też ciekawy klimat wyspy.

Nazwa Madera w języku portugalskim (madeira) oznacza

poniedziałek, 10 lutego 2014

Korona Gór Polski.



Korona Gór Polski (KGP) to 28 najwyższych szczytów każdego z pasm górskich w Polsce. Jest kilka wersji co do ilości szczytów do zdobycia ze względu na niewielkie niuanse geograficzne, jednak często 'konfliktowe' szczyty znajdują się blisko siebie, więc chętni zdobycia wszystkich mogą spokojnie wejść na wszystkie.

Na czym to polega? Trzeba po prostu wejść o własnych siłach na wszystkie górki w dowolnych odstępach czasu - można wszystko zrobić ciągiem, można robić całe życie. Najlepsi zdobyli KGP kilkanaście razy!

Aby zostać oficjalnym 'zdobywcą', należy zgłosić chęć udziału w projekcie Klubowi Zdobywców KGP (link) i zacząć wchodzić na góry. Jest to o tyle ciekawa inicjatywa, że można dotrzeć w naprawdę dzikie i puste rejony naszego kraju, do których normalnie pewnie by się nigdy nie zajechało. A takie miejsca są równie piękne! Na niektórych takich górach można spotkać innych zdobywców KGP, ale często wchodzi się (i schodzi) samemu, a całość trwa godzinę do dwóch.


Idziemy!

sobota, 8 lutego 2014

Gdzie by tu pojechać... Tatry?

Pewnie większość z Was wybierając się na ferie zimowe wybierze jakiś ośrodek narciarski - może w Czechach (tanio i pyszne jedzenie) albo w Alpach (niesamowite widoki i trasy), a może ktoś zechce pochodzić sobie po górach. Ja właśnie na to mam ochotę - trochę przestrzeni, ruchu na świeżym powietrzu, zimowych widoków... Może coś się uda wykombinować na ferie. Jeśli ma ktoś ochotę na mały zimowy 3-4 dniowy trekking w polskich górach, to zapraszam na priv.

Tymczasem zamieszczę trochę zdjęć w zimowych klimatach - co prawda nasza wycieczka odbyła się Wielkanocą, niemniej jednak jest w pełni zimowa. Może ktoś nabierze ochoty na zimowe wędrówki po Tatrach albo chociaż Beskidach!

Zapraszam do oglądania.

Panorama Tatr.

wtorek, 28 stycznia 2014

Jak się przygotować do zimowego wyjazdu.

 Witajcie.

Pewnie większość z Was jadąc na zimowy urlop wybiera się właśnie w góry - w szczególności, żeby poszusować po stokach, ewentualnie pochodzić sobie po dolinkach z kubkiem grzańca w ręce, kiedy nie przepada się za bardzo ryzykownym i niebezpiecznym zjeżdżaniem na desce/nartach. A czy nie zastanawialiście się kiedyś, by zasmakować zimą gór w trochę innym wydaniu? Żeby powędrować rakietami, sunąć ski-tourami albo po prostu najzwyczajniej w świecie trochę pochodzić? Nie wypowiadam się na temat zimowego wspinania, bo nie mam w tym temacie zbyt wielkiego doświadczenia, ale po kilku, może kilkunastu zimowych wędrówkach, głównie po polskich górach (Sudety, Beskidy), mogę co nieco doradzić początkującym ochotnikom. Może akurat będzie ktoś chciał wybrać się ze mną na kilka dni w ferie? :)

Wiadomo, że większość sukcesu to odpowiednie przygotowanie (mówiąc "sukces" mam na myśli nie zamarznięcie gdzieś w lesie i nie złapanie zapalenia płuc, bo nie da się wiele poradzić, kiedy już się spadnie w przepaść... ). Zakładając, że celem naszych zimowych wędrówek w terenie nie są skały wymagające lin i umiejętności wspinaczkowych, oto moja propozycja przygotowania na taki właśnie zimowy wyjazd. Najpierw przedstawię zestaw dla piechura z plecakiem typu "od schroniska do schroniska" bądź stacjonarnego (tak jak np. my w Norwegii), potem powiem, co zabrać żeby nie zamarznąć pod namiotem, a na końcu wersja lux dla szczęśliwych posiadaczy samochodu.

Pieszo śpiąc w schroniskach/pensjonatach/hotelikach/hotelach.

  • Odpowiednia odzież wierzchnia - banalne prawda?  Niby każdy wie, ale zdarzają się artyści w płaszczykach do ziemi bez kaptura. 
http://szafa.pl/c16776436-kurtka-puchowa-krotka-sportowa.html

niedziela, 12 stycznia 2014

Mini przewodnik po zorzy polarnej, czyli co, gdzie i jak dla łowców zórz.

W związku z tym, że 'polowanie' na zorzę cieszy się dużym zainteresowaniem i powstało wiele pytań, postanowiłam napisać mały przewodnik o tym, jak zorganizować taki wypad, orientacyjne koszty, najlepsze kierunki i odpowiednie miejsca do obserwowania tego zjawiska. Mam nadzieję, że chociaż części z Was się to przyda i że odważycie się w tą niezapomnianą podróż ku poszukiwaniu zorzy.

Po pierwsze - co to jest zorza polarna?

W bardzo dużym skrócie - jest to rozpraszanie przez ziemskie pole magnetyczne cząsteczek tzw. wiatru słonecznego, czyli strumienia naładowanych cząstek, czego skutkiem jest świecenie polarne. Tlen świeci na zielono, azot zaś na fioletowo - są to też najczęstsze kolory zorzy. 
Dużo czasu zajęło mi zrozumienie tego zjawiska... :) więcej informacji znajdziecie np. TU albo w TYM FILMIKU

Gdzie występuje?

Zorzę głównie można zaobserwować w okolicach

czwartek, 9 stycznia 2014

Sylwester w Norwegii #2 - część druga i ostatnia.

Właściwie to jest pierwsza część naszego wyjazdu. Najpierw kupiłam bilety na trasie Modlin - Oslo - Modlin, a dopiero potem dorzuciłam Tromsø. Oslo widziałam już dwa razy, ale to było dawno temu, poza tym Luby nigdy nie był w Norwegii, więc postanowiliśmy dwa dni spędzić w stolicy.

Jest to nieduże miasto, jest wielkości mniej więcej Poznania, więc jak na stolicę dużego powierzchniowo kraju - to niewiele. Ale mieszkańców też za dużo nie ma, bo ok. 5 milionów na powierzchnię większą od Polski. Jak dla mnie - istny raj! Uwielbiam spokój, przestrzeń, surowy klimat, a Norwegia ma to wszystko... no i mają zorzę :) Ale o tym było wcześniej.

Moim zdaniem Oslo to nie jest najpiękniejsze miasto świata, ale jak na stolicę, uważam że jest dość spokojne. No i ma kilka ciekawych zakamarków.

Głównym punktem miasta jest pałac królewski:




niedziela, 5 stycznia 2014

Nowy Rok u Wikingów. #1



Pierwotnie miała nas jechać cała grupa. Pomysł zainicjował Mateusz, jednak nie uzbierało się chętnych czy nie było odpowiedniej promocji - nie wiem, ale zrezygnowali. Ja postanowiłam jednak, że pojedziemy - i pojechaliśmy.

To już był mój trzeci raz w Norwegii i mam nadzieję, że nie ostatni, bo wracać tam mogę zawsze (tak jak do Portugalii czy Szwecji). Przepiękny, świetnie zorganizowany kraj, niestety super drogi (największe PKB na mieszkańca na świecie, tuż obok Szwajcarii... no niestety, te ceny bolą), ale przy nieco większej powierzchni niż Polska i tylko 5 milionach mieszkańców (!) można znaleźć swoją przestrzeń - co ja z resztą bardzo sobie cenię. Zawsze dusiły mnie miasta, a kusiła przestrzeń i w Norwegii jej nie brakuje. Jako, że część kraju leży za kołem podbiegunowym, można zasmakować trochę Arktyki - zwierzęta oraz zjawiska, takie jak noc polarna czy wymarzona przez wielu zorza polarna. I właśnie tych dwóch ostatni mieliśmy szczęście i przyjemność doświadczyć.

Podobno zorza jest