wtorek, 28 stycznia 2014

Jak się przygotować do zimowego wyjazdu.

 Witajcie.

Pewnie większość z Was jadąc na zimowy urlop wybiera się właśnie w góry - w szczególności, żeby poszusować po stokach, ewentualnie pochodzić sobie po dolinkach z kubkiem grzańca w ręce, kiedy nie przepada się za bardzo ryzykownym i niebezpiecznym zjeżdżaniem na desce/nartach. A czy nie zastanawialiście się kiedyś, by zasmakować zimą gór w trochę innym wydaniu? Żeby powędrować rakietami, sunąć ski-tourami albo po prostu najzwyczajniej w świecie trochę pochodzić? Nie wypowiadam się na temat zimowego wspinania, bo nie mam w tym temacie zbyt wielkiego doświadczenia, ale po kilku, może kilkunastu zimowych wędrówkach, głównie po polskich górach (Sudety, Beskidy), mogę co nieco doradzić początkującym ochotnikom. Może akurat będzie ktoś chciał wybrać się ze mną na kilka dni w ferie? :)

Wiadomo, że większość sukcesu to odpowiednie przygotowanie (mówiąc "sukces" mam na myśli nie zamarznięcie gdzieś w lesie i nie złapanie zapalenia płuc, bo nie da się wiele poradzić, kiedy już się spadnie w przepaść... ). Zakładając, że celem naszych zimowych wędrówek w terenie nie są skały wymagające lin i umiejętności wspinaczkowych, oto moja propozycja przygotowania na taki właśnie zimowy wyjazd. Najpierw przedstawię zestaw dla piechura z plecakiem typu "od schroniska do schroniska" bądź stacjonarnego (tak jak np. my w Norwegii), potem powiem, co zabrać żeby nie zamarznąć pod namiotem, a na końcu wersja lux dla szczęśliwych posiadaczy samochodu.

Pieszo śpiąc w schroniskach/pensjonatach/hotelikach/hotelach.

  • Odpowiednia odzież wierzchnia - banalne prawda?  Niby każdy wie, ale zdarzają się artyści w płaszczykach do ziemi bez kaptura. 
http://szafa.pl/c16776436-kurtka-puchowa-krotka-sportowa.html

niedziela, 12 stycznia 2014

Mini przewodnik po zorzy polarnej, czyli co, gdzie i jak dla łowców zórz.

W związku z tym, że 'polowanie' na zorzę cieszy się dużym zainteresowaniem i powstało wiele pytań, postanowiłam napisać mały przewodnik o tym, jak zorganizować taki wypad, orientacyjne koszty, najlepsze kierunki i odpowiednie miejsca do obserwowania tego zjawiska. Mam nadzieję, że chociaż części z Was się to przyda i że odważycie się w tą niezapomnianą podróż ku poszukiwaniu zorzy.

Po pierwsze - co to jest zorza polarna?

W bardzo dużym skrócie - jest to rozpraszanie przez ziemskie pole magnetyczne cząsteczek tzw. wiatru słonecznego, czyli strumienia naładowanych cząstek, czego skutkiem jest świecenie polarne. Tlen świeci na zielono, azot zaś na fioletowo - są to też najczęstsze kolory zorzy. 
Dużo czasu zajęło mi zrozumienie tego zjawiska... :) więcej informacji znajdziecie np. TU albo w TYM FILMIKU

Gdzie występuje?

Zorzę głównie można zaobserwować w okolicach

czwartek, 9 stycznia 2014

Sylwester w Norwegii #2 - część druga i ostatnia.

Właściwie to jest pierwsza część naszego wyjazdu. Najpierw kupiłam bilety na trasie Modlin - Oslo - Modlin, a dopiero potem dorzuciłam Tromsø. Oslo widziałam już dwa razy, ale to było dawno temu, poza tym Luby nigdy nie był w Norwegii, więc postanowiliśmy dwa dni spędzić w stolicy.

Jest to nieduże miasto, jest wielkości mniej więcej Poznania, więc jak na stolicę dużego powierzchniowo kraju - to niewiele. Ale mieszkańców też za dużo nie ma, bo ok. 5 milionów na powierzchnię większą od Polski. Jak dla mnie - istny raj! Uwielbiam spokój, przestrzeń, surowy klimat, a Norwegia ma to wszystko... no i mają zorzę :) Ale o tym było wcześniej.

Moim zdaniem Oslo to nie jest najpiękniejsze miasto świata, ale jak na stolicę, uważam że jest dość spokojne. No i ma kilka ciekawych zakamarków.

Głównym punktem miasta jest pałac królewski:




niedziela, 5 stycznia 2014

Nowy Rok u Wikingów. #1



Pierwotnie miała nas jechać cała grupa. Pomysł zainicjował Mateusz, jednak nie uzbierało się chętnych czy nie było odpowiedniej promocji - nie wiem, ale zrezygnowali. Ja postanowiłam jednak, że pojedziemy - i pojechaliśmy.

To już był mój trzeci raz w Norwegii i mam nadzieję, że nie ostatni, bo wracać tam mogę zawsze (tak jak do Portugalii czy Szwecji). Przepiękny, świetnie zorganizowany kraj, niestety super drogi (największe PKB na mieszkańca na świecie, tuż obok Szwajcarii... no niestety, te ceny bolą), ale przy nieco większej powierzchni niż Polska i tylko 5 milionach mieszkańców (!) można znaleźć swoją przestrzeń - co ja z resztą bardzo sobie cenię. Zawsze dusiły mnie miasta, a kusiła przestrzeń i w Norwegii jej nie brakuje. Jako, że część kraju leży za kołem podbiegunowym, można zasmakować trochę Arktyki - zwierzęta oraz zjawiska, takie jak noc polarna czy wymarzona przez wielu zorza polarna. I właśnie tych dwóch ostatni mieliśmy szczęście i przyjemność doświadczyć.

Podobno zorza jest