czwartek, 18 lutego 2016

Islandia - kraina ognia #2

Gdzieś mi umknął ten post... musiał się jakoś skasować, a przy okazji powracających wspomnień i pragnień powrotu na przecudowną Islandię, odświeżam wspomnienia i zagubiony w czasoprzestrzeni post i wrzucam serię zdjęć pt.: 'żywioł ognia'.

Od czego by tu zacząć? Może od razu z grubej rury, czyli od wybuchu wulkanu Bardabunga (do tej pory nie mogę uwierzyć, że widziałam z daleka dyszący wulkan :)).

WULKANY 


Dyszący Bardabunga.
Widzicie to?
To było najbliższe miejsce, do którego można było dojechać - reszta dróg pozamykana, ze względu na toksyczne wulkaniczne pyły.
Oto znak zakazujący przejazdu przez Interior (środek wyspy) ze względu na trwającą właśnie erupcję wulkanu. Ale kto tam będzie się przejmował...
No dobra, żartowałam, wracam.
Oni też nie mogli uwierzyć własnym oczom (i nosom - siarka everywhere...).
Fragment jeziora Myvatn - jeziora meszek - położonego w czynnym sejsmicznie terenie, otoczonym przez same wulkany.
Widok na Myvatn... z wulkanu.
Wulkaniczne miasto skalne przy jeziorze Myvatn na północy wyspy. Jest to labirynt różnych formacji skalnych utworzone przez działalność wulkanu.
Mały spacer na wygasły wulkan, skąd rozpościera się przepiękna panorama na okolicę jeziora Myvatn.
Wnętrze wygasłego wulkanu.
Siedzę na brzegu wulkanu i patrzę na następne - bomba :)
O matko gdzie ja jestem?!
 ENERGIA GEOTERMALNA


Kolejnym miejscem, gdzie widoczna jest 'ognista' strona Islandii to energia geotermalna (termiczna?), czyli dosłownie gotująca się ziemia. Spod ziemi wydobywają się gazy i inne substancje produkujące ciepło, co objawia się m.in. zjawiskiem błotnych kociołków, czyli obszarów z małymi 'korytkami', gdzie bulgocze gorąca ziemia.
Błotny kociołek.
Uwaga, gorące!
Widoki księżycowe.
Wszystko byłoby piękne, gdyby nie te opary siarki... wyobraźcie sobie, że znajdujecie się w epicentrum zgniłego jaja...
Mimo wszystko - warto zobaczyć!
Te kolory!
Warto jechać przez te bezdroża...
...a drogi na Islandii bywają różne...
...gdzieniegdzie nawet paruje ziemia!
SŁOŃCE

Akurat Słońce nie jest zbyt częstym widokiem na tej raczej deszczowej wyspie, ale ze względu na długi tor słoneczny (północne położenie na kuli ziemskiej, na Islandii jest niesamowite światło. Przepięknie podświetlone są chmury, góry, słońce wschodzi i zachodzi bardzo długo.
Najlepszym elementem i tak dla mnie będzie zorza. Tutaj nie udało mi się uchwycić tej najbardziej spektakularnej, poza tym był dopiero wrzesień, ale i tak podczas 2 tygodniowej wycieczki udało nam się obejrzeć kilka naprawdę niezłych świetlnych tańców.

Polecam każdemu wycieczkę na Islandię. Jak dla mnie to chyba jedno z ciekawszych miejsc na ziemi jakie widziałam.
Zapraszam też na poprzednie wpisy o Islandii (które się nie skasowały).

Pozdrawiam
J.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz