poniedziałek, 13 czerwca 2016

NY: Statua Wolności, New Jersey i OLO

Zapraszam na ciąg dalszy fotorelacji z krótkiego pobytu w NY. 

STATUA WOLNOŚCI (Statue of Liberty)

Tym razem przedstawię chyba największy symbol Nowego Jorku - Statuę Wolności oraz mniej znaną Ellis Island, czyli tzw. Wyspę Imigranta. Przy okazji wybraliśmy się na szybką wycieczkę do New Jersey, gdzie załapaliśmy się na ciekawe spotkanie... o tym później. ;)

Statua Wolności znajduje się na wyspie leżącej tuż przy New Jersey, do której trzeba dopłynąć specjalnym statkiem, gdyż jest to teren parku narodowego. Istnieje wiele firm organizujących wycieczki dookoła Statuy, jednak tylko jedna jedyna dopływa na wyspę i wypływa z Battery Park na samym południu Manhattanu (mniej więcej między WTC a Wall Street). Samo miejsce jest bardzo przyjemne, park mały, lecz zadbany, no i wieje przyjemny chłodny wiatr od wody dający ulgę od duchoty miasta. Oczywiście na rejs jest zawsze ogromna kolejka turystów, my wybraliśmy się z samego rana (ok. 8-8.30) i JUŻ było sporo osób, jednak całkiem sprawnie nam poszło. Koło południa robi się kolejka na co najmniej godzinę (albo i więcej).

Przed wejściem na statek obowiązuje kontrola bezpieczeństwa, mniej więcej jak na lotnisku. Sam rejs jest bardzo szybki, trwa ok. 15 minut, później ze Statuy płynie się na Ellis Island, gdzie znajduje się muzeum imigrantów, a stamtąd można popłynąć zarówno do Nowego Jorku jak i New Jersey. My wybraliśmy tę drugą opcję, niedługo powiem dlaczego.

Widok na New Jersey z Battery Park.
Kult Statuy widoczny na każdym kroku.
Czekamy na łódź.
Na całym Manhattanie widocznych jest sporo marynarzy na przepustkach.
 
Widok na dolny Manhattan ze statku płynącego do Liberty Island.
Oto i ona w całej okazałości.
Taki widok towarzyszył imigrantom przybywającym do Nowego Jorku z Europy. Oczywiście Manhattan wyglądał trochę inaczej. ;)
Manhattan widziany z Liberty Island.
Statua Wolności widziana z jej podnóża.
A tak wygląda od tyłu.
Statua Wolności (ang. Statue of Liberty) to tak naprawdę Wolność opromieniająca świat. Jest to symbol Nowego Jorku i amerykańskiej wolności, powstały we Francji, przewieziony do USA i odsłonięty w 1886 roku. Mówi się, że należy do Nowego Jorku, jednak fizycznie znajduje się bliżej innego miasta i stanu - New Jersey. Pomnik ten ma ponad 46 m wysokości, z piedestałem 93 m. Wykonany jest ze stali i miedzi, w wyniku korozji materiałów pokryty jest patyną, czemu zawdzięcza swój charakterystyczny zielonkawy kolor. Co ciekawe grubość 'blachy'to ok. 2 mm!

Zaprojektował i częściowo wykonał ją Bartholdi (twarz Statuy to twarz matki rzeźbiarza, ciało zaś jest jego kochanki), a także Gustaw Eiffel (tak tak, ten sam od wieży w Paryżu). Jest to prezent od narodu francuskiego upamiętniający przymierze podczas wojny o niepodległość Stanów.

W prawej ręce ma pochodnię, w lewej tablicę z napisem JULY IV MDCCLXXVI (4 lipca 1776), czyli data uzyskania niepodległości przez Stany Zjednoczone. Posąg stoi na rozerwanych łańcuchach, piedestał jest w kształcie gwiazdy, a korona ma siedem wypustek symbolizując siedem kontynentów. 
Od 1984 roku jest wpisana na listę UNESCO.

Wstęp na wyspę jest płatny, my korzystaliśmy z naszych NewYorkPass, jednak jeśli chce się wejść do środka posągu lub na punkt obserwacyjny w koronie - bilety trzeba zarezerwować nawet 3 miesiące wcześniej.

Statua wita imigrantów przybywających licznie z całego świata, z nadzieją na lepsze życie w wolnej Ameryce.
 Kolejny punkt wycieczki to Ellis Island, czyli wyspa imigrantów.

z wikipedii:
 
W latach 1892–1924 na wyspie działało główne centrum przyjmowania imigrantów do Stanów Zjednoczonych, przybywających z Europy na wschodnie wybrzeże (podobna stacja na zachodnim wybrzeżu znajdowała się na wyspie Angel nieopodal San Francisco). Przez cały okres jej działania, do chwili ostatecznego zamknięcia w 1954 roku, stacja przyjęła około 12 milionów imigrantów.

Po przybyciu na wyspę imigranci byli przesłuchiwani przez urzędników i badani przez lekarzy. W większości przypadków była to szybka procedura i imigranci spędzali na wyspie tylko kilka godzin przed przewiezieniem na stały ląd i rozpoczęciem życia w nowym kraju. Niektórzy jednak musieli spędzać tygodnie lub miesiące w szpitalach na wyspie, przechodząc badania lub leczenie. Około 3 tys. z nich umarło na wyspie w całej jej historii. Tylko około 2 procent osób przechodzących przez stację nie otrzymało zgody na osiedlenie się w USA i musiało wrócić do Europy, głównie z powodu kłopotów zdrowotnych, chorób psychicznych lub kryminalnej przeszłości.


We wczesnych latach dwudziestych Stany Zjednoczone drastycznie ograniczyły liczbę przyjmowanych imigrantów. Ponadto Stany Zjednoczone, stając się światową potęgą po I wojnie światowej, otworzyły sieć ambasad na całym świecie, gdzie potencjalni imigranci mogli ubiegać się o wizy, eliminując potrzebę badania imigrantów w momencie ich przybycia.
W 1924 roku wyspa Ellis przestała być głównym punktem wjazdowym. Tę rolę przejęły inne placówki, a sama wyspa stała się punktem przetrzymywania uchodźców lub osób uznawanych za potencjalnych „wrogich cudzoziemców” (ang. enemy aliens), głównie Niemców, Włochów i Japończyków podczas wojny. Po zamknięciu w 1954 roku opuszczone budynki stacji popadły w ruinę.
W 1990 roku na wyspie otwarto muzeum i została ona objęta opieką National Park Service. Dostęp do wyspy zapewniają dwa połączenia promowe: z Manhattanu i Jersey City.

Ellis Island widziana z łodzi.
Główny hol w budynku na wyspie Ellis, gdzie była poczekalnia nowo przybyłych mieszkańców Ameryki.
Badania lekarskie obowiązywały każdego.
 A teraz długo wyczekiwana niespodzianka! Akurat podczas naszego pobytu w NY, polski podróżnik i kajakarz - Aleksander Doba - rozpoczynał swoją trzecią wyprawę kajakiem przez Atlantyk. Nie mogło nas tam zabraknąć. Pożegnanie Olka z portu w New Jersey było raczej skromne, w polskim gronie, a mimo to i tak był dość mocno rozchwytywany do zdjęć (trochę nam go było szkoda i było nam głupio). Punktualnie według planu o 13.07 wskoczył na kajak by popłynąć nim rzeką Hudsona do oceanu. Niestety parę dni później wyprawa została przerwana ze względu na sztorm i częściowe zniszczenie kajaka. Olo postanowił, że za rok podejmie się tego znowu.

Mimo wszystko i tak byliśmy bardzo zadowoleni, że udało nam się uścisnąć dłoń człowiekowi roku wg National Geographic.


Olek udziela wywiadu ok. 30 minut przed startem. Mówił, że czuje się dobrze. :)
Autografy...
The Explorers Club pilnowało, by w gardle mu nie zaschło.
67 lat a energia dwudziestolatka. Człowiek o bardzo pogodnym spojrzeniu i wesołym usposobieniu.
Udało się!
Ostatnie zdjęcia przed startem z wybitnym kajakarzem Piotrem Chmielińskim. (WIKI)
Uściski z żoną.
13.07 czasu nowojorskiego i Olo wskoczył na kajak.
Jeszcze pozdrawia.
Czas płynąć.
Olo wraz z eskortą, w tle Manhattan.
 NEW JERSEY

Jak już tam byliśmy, to postanowiliśmy przejść się wzdłuż portu. Miasto dużo czystsze, spokojniejsze, no i był świetny widok na Manhattan.
Ulice New Jersey, a na końcu drogi widać Statuę Wolności.
Pusto, czysto, spokojnie - zupełnie inaczej niż po drugiej stronie rzeki.
Przed promem do NY ostatnich kilka zdjęć.
Tu już z powrotem Nowy Jork (dolny Manhattan), tym razem o zachodzie słońca.
Jeszcze na koniec bohaterka posta w wieczornej oprawie.
A tu pięknie oświetlona nocą.
Manhattan by night.
Rejs statkiem wzdłuż południa Manhattanu i takie widoki.
 Do zobaczenia w następnym poście!
A.

 Paaaaaaa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz