Po Sylwestrze i dwóch dniach nowego roku, postanowiliśmy odwiedzić Starych Znajomych za granicą, a tak właściwie to Znajomą i wcale nie starą! ;) Jednak jak to mają w zwyczaju powsinogi (jak ja i Wiking), gdzieś ich w międzyczasie musiało jeszcze wywiać. Zaliczyliśmy przed Monachium jeszcze zamek z puzzli Neuschwanstein (na pewno mieliście takie puzzle) oraz wybraliśmy się na konkurs Czterech Skoczni do Innsbrucka; tak jak wspominałam, dmuchaliśmy naszym pod narty i dzięki temu był to najlepszy występ Polaków w tym konkursie. (czary!)
Tymczasem ZAPRASZAM DO OGLĄDANIA ZDJĘĆ*.
*Fotograf cały czas ten sam, Wiking we własnej osobie (ja lubię robić zdjęcia, ale czasem dobrze jest nie myśleć o tym i po prostu chłonąć widoki i wrażenia).
 |
| Tak dla przypomnienia - tam właśnie spaliśmy. Namiot był w miejscu mniej więcej gdzie jest mój palec. (Śnieżnik) |
 |
| Po górach czekała nas długa trasa...aż w końcu ujrzeliśmy we mgle zarys zamku, |
 |
| Tak zamek wyglądał rano. |
 |
| Oczywiście pamiątkowe zdjęcie... |
 |
| Tak zamek wyglądał z bliska - piękny, ale te tłumy... |
 |
| ...robiące zdjęcia zabytkowi ( w tym my oczywiście)... |
 |
| ...no i turyści (z Chin) robiący sobie zdjęcia z turystami z Polski... aj, zdecydowanie zbyt popularne miejsce! Ale uroku zamkowi nie można odjąć. |
Zamek Neuschwanstein naprawdę robi wrażenie, jednak czar takich miejsc odbierają TŁUMY i pielgrzymki zwiedzających z całego świata. Szczerze mówiąc, odechciewa mi się wtedy wszystkiego i cieszę się, że miejsce już zobaczyłam i nie będę musiała już tam wracać. Wystarczy, że ułożę sobie puzzle.
Następny przystanek - Austria! A jeśli Austria, to oczywiście też sporty zimowe. My wybraliśmy się na skoki.
Jako dziecko byłam wielką fanką Małysza, oglądałam każdy konkurs i bez problemów wymieniałam nazwiska większości skoczków. Po odejściu naszego mistrza skoków specjalnie nie oglądałam, kadry narodowe się zmieniły i nie wszystkich zawodników kojarzę, ale i tak sporo frajdy przyniosło nam kibicowanie tym odważnym chłopakom.
Do konkursu w Innsbrucku zakwalifikowali się wszyscy startujący Polacy i zajęli nie najgorsze nawet miejsca (wygrał Austriak bądź Niemiec - nie pamiętam), a to wszystko przez to że ze wszystkich sił im kibicowaliśmy i dmuchaliśmy pod narty! :)
Atmosfera była niesamowita; żałuję że wcześniej nie jeździłam na skoki.
 |
Samojebka na trybunach.
|
 |
| UWAGA! Oto dupa Stocha. |
 |
| Przewaga biało-czerwonych flag, niestety nie polskich. |
Po Austrii w końcu przyszedł czas na nasz cel - Monachium! Wiele słyszałam o tym mieście i koniecznie chciałam je zobaczyć. Prawdę mówiąc, zabytki specjalnie mnie nie urzekły, natomiast myślę, że do mieszkania to miejsce jest świetne.
 |
| Zwiedzamy, zwiedzamy. |
 |
| Kościoły (przypominam, że Bawaria jest katolicka)... |
 |
| ...Ratusz... |
 |
| ...hol Ratusza... |
 |
| ...ale coś ciekawszego było oczywiście gdzie indziej. :) |
 |
| Odwiedziliśmy muzeum Mercedesa i BMW... |
 |
| ...karmiłam gęsi przy stadionie olimpijskim... |
 |
| ...wjechaliśmy też na wieżę widokową (moje ulubione). |
 |
| Takie tam macanki na wieży. |
 |
| Wieczorem wpadliśmy jeszcze zobaczyć stadion Bayernu. |
 |
| No i spacerek po Rynku! Piękne oświetlenie. |
 |
| Butelka dla dzieci jako kufel piwa?... |
 |
| Przed Ratuszem była wieeeeeeeeeeeeeeelka choina! |
 |
| A po zwiedzaniu... impreza w domku :) |
A na koniec szybkie spojrzenie na zamglony najwyższy szczyt Niemiec:
 |
| Zugspitze. Tam wrócę latem! |
Komentarze
Prześlij komentarz