niedziela, 12 stycznia 2014

Mini przewodnik po zorzy polarnej, czyli co, gdzie i jak dla łowców zórz.

W związku z tym, że 'polowanie' na zorzę cieszy się dużym zainteresowaniem i powstało wiele pytań, postanowiłam napisać mały przewodnik o tym, jak zorganizować taki wypad, orientacyjne koszty, najlepsze kierunki i odpowiednie miejsca do obserwowania tego zjawiska. Mam nadzieję, że chociaż części z Was się to przyda i że odważycie się w tą niezapomnianą podróż ku poszukiwaniu zorzy.

Po pierwsze - co to jest zorza polarna?

W bardzo dużym skrócie - jest to rozpraszanie przez ziemskie pole magnetyczne cząsteczek tzw. wiatru słonecznego, czyli strumienia naładowanych cząstek, czego skutkiem jest świecenie polarne. Tlen świeci na zielono, azot zaś na fioletowo - są to też najczęstsze kolory zorzy. 
Dużo czasu zajęło mi zrozumienie tego zjawiska... :) więcej informacji znajdziecie np. TU albo w TYM FILMIKU

Gdzie występuje?

Zorzę głównie można zaobserwować w okolicach
koła podbiegunowego - zarówno północnego, jak i południowego. Taka ciekawostka - na biegunie północnym zwana jest Aurora borealis, na biegunie południowym zaś Aurora australis. Zdarza się też jednak, że zorza jest widoczna dużo bliżej równika - podobno niedawno była widoczna w Polsce. Występuje w okresie zimowym na danej półkuli, a wiec w Europie można zacząć obserwacje od połowy września kończąc w kwietniu.

Dokąd najlepiej pojechać?

Zorzę półkuli północnej można obserwować tak naprawdę wszędzie za kołem podbiegunowym, jednak jest kilka miejsc, do których jest nam - Polakom - najłatwiej dotrzeć. Oto one:

  1. Norwegia, zwłaszcza takie miasta jak Tromsø, Bodø, Narvik czy Alta. Oczywiście im bardziej na północ, tym lepiej. Osobiście polecam Tromsø, gdyż tam właśnie obserwowaliśmy zorzę, są bardzo dobre warunki, pięknie położone miasto, duża sieć hoteli, kilka hosteli, sporo Couchsurferów, no i najważniejsze - ciepły zatokowy prąd Golfsztrom, który znacznie łagodzi klimat, dlatego temperatury zimą w Tromsø wahają się między -12 a -2 stopnie C (podczas naszego pobytu średnia temp. to - 4 st. C - nie najgorzej jak na tak daleką północ, prawda?). Ponadto, w Tromsø znajduje się najbardziej na świecie położony na północ klasztor, browar, uniwersytet oraz katedra. Dla miłośników arktycznych klimatów polecam muzeum Polaria, poświęcone naturze północnej Norwegii i Svalbardu, a także arktyczne zwierzęta na żywo.
    Transport z Polski - najlepiej samolotem. Z Polski można dolecieć liniami SAS, lub tanimi liniami do Oslo (np. Ryan Air), a potem z innego lotniska w Oslo - Norwegianem. Można także dolecieć z Polski do Oslo, a potem ruszyć pociągiem na północ (szukać promocji minipris!), jednak koleje w Norwegii jadą tylko do Bodø). Samochód moim zdaniem nie ma sensu, paliwo jest drogie, a samoloty są w przystępnej cenie no i oszczędność czasu. Koszt - my płaciliśmy 160zł na trasie Modlin - Oslo Rygge - Modlin, natomiast na trasie Oslo Gardemoren - Tromsø - Oslo - niecałe 600zł w 2 strony.

    Zorza nad Tromso.
    Zdjęcie pochodzi z http://www.wexas.com/norway-holidays/offer/northern-lights-in-tromso-norway-101761.html

  2. Szwecja - zwłaszcza północne miasto Kiruna. Dojazd z Polski samolotem do Sztokholmu Skavsta, potem pociągiem. Można też wybrać się przez Norwegię (samolotem do Oslo, potem z Oslo Norwegianem). Tam jest już trochę zimniej, średnia temp. w styczniu to ok. -16 st. C. W mieście znajduje się kopalnia żelaza powodująca lokalną anomalię magnetyczną. Ponadto można tam znaleźć hotel lodowy - OFICJALNA STRONA.

    zdjęcie pochodzi z http://www.space4peace.org/reports/gn_conference_13.htm

  3.  Finlandia, czyli przy okazji wizyta u świętego Mikołaja - Rovaniemi. Najlepszym miejscem jest zaś lapońskie miasto Ivalo. Samo miasto jest niewielkie, ale 30 km na południe znajduje się znany kurort narciarski Saariselkä, więc w razie niepowodzenia można pojeździć na nartach. Ale uwaga - drogo!
    W Ivalo znajduje się bardzo ciekawy hotel igloo z przeszklonym dachem, gdzie można obserwować zorzę leżąc sobie wygodnie w łóżeczku - KLIK.
    Z Polski loty oferuje Finn Air, można też polować na Norwegiana z innych miast skandynawskich.

    Hotel igloo w fińskim Ivalo, zdjęcie ze strony http://www.kakslauttanen.fi/en/resort/igloo-village

  4. Rosja, czyli w końcu trochę taniej. Najłatwiej dotrzeć do Murmańska, skąd można wyruszyć na poszukiwanie zorzy do innych, mniejszych miejscowości bądź próbować szczęścia w samym mieście. Należy pamiętać, że do Rosji niezbędna jest wiza! Do tego północnego miasta najlepiej dostać się udając się najpierw do Sankt Petersburga, który można przy okazji zwiedzić, a potem pociągiem z kuszetkami lub samolotem liniami Aeroflot, Rossiya lub Nordavia do samego Murmańska.
    Jest to największe miasto na tej szerokości geograficznej (ok. 300 tys. mieszkańców), a w mieście znajduje się m. in. delfinarium.
    Można oczywiście spróbować szczęścia w innych częściach Rosji, ale potrwa to zdecydowanie dłużej i polecane jest raczej prawdziwym włóczęgom... :)

    Zorza w okolicach Murmańska.
    Zdjęcie ze strony http://englishrussia.com/2008/04/18/aurora-borealis-in-murmansk/
  5. Islandia. Najlepiej oczywiście jak najbardziej na północ. Celem poruszania się po wyspie zalecane jest wynajęcie samochodu, gdyż jest to stosunkowo najwygodniejszy środek transportu. Można dostać się też komunikacją publiczną z miasta (np. ze stolicy) do mniejszych miejscowości (np. według relacji z TEJ STRONY, do Mosfellsbaer) i dalej szukać miejsc do obserwacji na piechotę. Zorzę na Islandii można obserwować od września do marca.
    Na Islandię z Polski najłatwiej dolecieć LOT-em (można polować na promocje, wtedy nawet 400 zł w dwie strony).

    Zorza na Islandii.
    zdjęcie pochodzi z http://apod.nasa.gov/apod/ap110517.html

  6. Grenlandia, czyli coś dla tych, którym Europa się już znudziła. Na Grenlandię można dotrzeć samolotami liniami lotniczymi: Air Greenland z Kopenhagi i oraz Air Iceland z Islandii. Air Greenland lata przez cały rok i z dużą częstotliwością oraz obsługuje wszystkie trasy wewnątrz kraju. Air Iceland lata dużo rzadziej.
    Najłatwiej dotrzeć do stolicy - Nuuk, poza tym jest tam największa baza noclegów. Niestety nie ma zimą możliwości przejazdu lądem z miasta do miasta (no chyba, że psimi zaprzęgami) - najwygodniejsze są samoloty oraz podróż statkiem. Zimą temperatury dochodzą do -30 stopni. Ale może jednak ktoś się skusi...

    Stolica Grenlandii - Nuuk.
    zdjęcie z http://people.tribe.net/503fbfa6-a173-46bc-b7b6-9202ab118fb7/photos/72fae68a-ed77-4adc-9d84-755975c90836

  7. Alaska i Kanada - moje kolejne marzenie! Dotrzeć z Polski na Alaskę lub do Kanady to nie lada wyzwanie. Bilet kosztuje co najmniej 4 tys. złotych (no chyba, że się trafi na promocje) z co najmniej 1 przesiadką, lot trwa kilkanaście godzin do dwóch dni. Jednak miejsca te są wspaniałymi do obserwowania zjawiska zorzy, nietrudno o dzikie miejsca, sporą przestrzeń i wystarczy kilka kilometrów, by znaleźć się w dziczy. W Kanadzie najpopularniejszym i najodpowiedniejszym miejscem jest miasteczko Churchill na granicy tajgi i tundry, na Alasce zaś Fairbanks. Więcej informacji na ten temat TU.

    Zorza w okolicach Fairbanks na Alasce.
    zdjęcie ze strony http://www.wherecanyouseethenorthernlights.com/northern-lights-alaska/

Wskazówki co do obserwowania zorzy.

  • Zorzę najlepiej obserwować poza miastem, w terenie, gdzie nie 'zakłóca' widoku żadne inne oświetlenie, np. łuna unosząca się oświetlonymi miastami, drogami czy lotniskami. Czasem może to być kilka kilometrów, czasem kilkanaście od najbliższej ludzkiej osady (zależy od wielkości miasta - im większe, tym dalej będzie lepsze obserwatorium). Chociaż jeśli zjawisko jest odpowiednio silne, całkiem ładne widać także w mieście - właśnie nasze najładniejsze 'popisy' były widoczne w centrum miasta, 5 minut od hotelu (spaliśmy w hotelu St. Elisabeth - LINK). [Hotele w Norwegii są bardzo drogie, jednak nam udało się zmieścić w cenie ok. 250 zł za 2 os. pokój/noc bez śniadania; hotel naprawdę przyjemny.]
  • Zorzę na półkuli północnej można obserwować od października do marca. Im bardziej na północ, tym większa szansa na trafienie na aurorę.
  • Najlepsze warunki do obserwacji są przy bezchmurnym niebie, najlepiej także w nowiu - blask księżyca może osłabiać zjawisko kolorowych świateł.
  • Występują dwa rodzaje zorzy - dzienna i nocna. Jako że w noc polarną w godzinach południowych niebo jest trochę jaśniejsze, najlepszy czas na obserwacje to godziny wieczorne, od około 20 do 1.
  • Jadąc na poszukiwania zorzy, dobrze jest odpowiednio przygotować się na wyjazd. My mieliśmy duże szczęście, ale żeby stworzyć sobie jak największe szanse na zobaczenie zorzy, przyda się co najmniej 5-6 dni pobytu w danym miejscu - oczekiwanie na aktywność słoneczną, bezchmurne niebo itd. Niewątpliwie dużo zależy od szczęścia. Najfajniejszą i tym samym najbardziej luksusową opcją są hotele z przeszklonym dachem, gdzie można w każdej chwili zorientować się czy coś się dzieje na niebie. Należy pamiętać też o ciepłym ubiorze! Czapka, szalik, 2 pary rękawiczek, 3-4 warstwy swetrów - 'na cebulkę', kalesony, ciepłe nieprzemakalne buty to podstawa. Dobrze jest też mieć coś ciepłego do picia. Nie zapomnijcie o ruchu co kilkanaście minut! Nic tak nie rozgrzewa jak przysiady, pajacyki i wymachy ramion. :)
  • Podczas wyprawy do drogich krajów (np. Skandynawia) warto zaopatrzyć się we własne jedzenie (no chyba, że kogoś stać na stołowanie się w restauracjach, nie wnikam). Dobrze sprawdziły się posiłki liofilizowane, które po prostu zalewa się wodą i ma się całkiem smaczny obiad. Są lekkie, wytrzymałe, duży wybór dań. Koszt to około 30-35 zł za posiłek (uwaga! - bardziej opłacają się dania dla 2 osób, a są to naprawdę SOLIDNE porcje!)
  • Nie jestem specem od fotografowania, jednak aby uchwycić zorzę niezbędne są dwa warunki - STATYW oraz długi czas naświetlania. Bez tego można praktycznie zapomnieć o jakichkolwiek akceptowalnych zdjęciach zorzy. Ponadto, dobrze jest ustawić niską lub średnią czułość (moje najlepsze zdjęcia wychodziły przy 30 sekundach naświetlania i czułości ISO 400). Nie zapomnijcie o ustawieniu balansu bieli, bo zdjęcia będą wychodziły żółte! Więcej informacji od fachowców.
    Przydatne strony i linki na temat zorzy.


    I jeszcze kilka filmików na zachętę:
    Coś z Tromsø:
    Mam nadzieję, że się podobało i zachęciłam Was tym samym do obejrzenia zorzy. Nie będę tutaj opisywać, jak to wygląda, gdyż jest to zjawisko jedyne w swoim rodzaju i po prostu trzeba to samemu zobaczyć. A wrażenia - niezapomniane.

    Jeśli pojawią się jakieś pytania, to czekam na nie w komentarzach lub na privie.

    Pozdrawiam,

    Masło.



2 komentarze:

  1. W Bergen zorza ostatnio była widoczna w październiku, ale niestety nie dane mi było ją zobaczyć. Czekam na następny raz :)
    Byłoby super, gdybyś wyłączyła weryfikację obrazkową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, też słyszałam o tym, że CZASAMI można zorzę zobaczyć w Oslo, więc w Bergen tym bardziej. Ale skoro już mieszkasz w Norwegii, to masz zdecydowanie bliżej za koło podbiegunowe :) czego zazdroszczę!
      A weryfikacja wyłączona - nie wiedziałam, że coś takiego jest, dzięki ;)

      Usuń