sobota, 30 sierpnia 2014

Eurotrip # 3 Gibraltar, Sevilla


Czas na kolejną część opowieści o wycieczce zwanej powszechnie Eurotripem. Czyli po prostu podróży autostopem po Hiszpanii i Portugalii.

Naszym celem był oczywiście Gibraltar. Zaplanowaliśmy to już wcześniej i faktycznie się do tego przygotowaliśmy, gdyż na Gibraltar wstęp obowiązuje na... paszport. Nie był nam ten dokument niezbędny w Hiszpanii, Portugalii czy Niemczech, dlatego specjalnie z myślą o tym małym półwyspie woziliśmy go ze sobą.

http://www.borntovacation.com/files/2013/12/Gibraltar.jpg


Gibraltar to malutki półwysep należący do Wielkiej Brytanii, na którym znajduje się niewielka góra i ...
w sumie nic poza tym. Przechadzając się uliczkami tego mikroskopijnego regionu nie potrafiliśmy zrozumieć zachwytów nad tym miejscem. Pogoda co prawda nam nie dopisywała, więc wjazd kolejką na górę (który kosztował SPORO funtów) czy nawet wejście na najsłynniejszą skałę, na której można spotkać małpiszony, wydawało nam się trochę bez sensu. Aby nie pozostawiać jednak sobie całkiem goryczy po tej wycieczce, postanowiliśmy wybrać się na rejs łodzią w poszukiwaniu delfinów. I udało się! :)



Pogoda była jaka była...

...trochę popadało...

...ale nie daliśmy za wygraną i wsiedliśmy do łodzi...

...aby podziwiać te piękne, inteligentne, czarujące stworzenia!


Co więc jest takiego w tym Gibraltarze, że Wielka Brytania tak zacięcie o niego walczy, mimo że tak naprawdę bliżej mu terytorialnie do Hiszpanii? Ano przede wszystkim ma to znaczenie strategiczne - co prawda nie tak znaczące jak dawniej, ale wciąż. Kiedyś była to ważna baza Królewskiej Marynarki Wojennej (Royal Navy) - jedną z najsilniejszych w Europie i najnowocześniejszych na świecie. Poza tym, to 'skromne' brytyjskie terytorium przykuwa uwagę wielu turystów i stąd też czerpie sporo dochodu (ale nie tylko). No i ta bliskość Afryki... Spór o Gibraltar między Hiszpanią a Wielką Brytanią trwa od dawna i pewnie trwać będzie jeszcze długo.

Jakie znaczenie zaś ma ten kawałek skały dla Polaków? Oczywiście historyczne. Na pewno obiło się o uszy nawet najmniej zainteresowanym historią (jaką na przykład jestem ja) o katastrofie lotniczej na Gibraltarze w 1943 roku, w którym zginął polski generał i premier Rządu na Uchodźstwie podczas II wojny światowej, wybitny wódz Władysław Sikorski. Była to tajemnicza, dotąd nie wyjaśniona śmierć, jednak powstało już wiele teorii spiskowych na ten temat, zwłaszcza że generał miał dość ważne wpływy na przebieg wojny...

Jeśli ktoś chciałby zaczerpnąć dodatkowych informacji na ten temat, polecam zajrzeć TUTAJ, a o postaci generała sporo dowiedzie się klikając TUTAJ.

Pomnik upamiętniający tragicznie zmarłego generała Sikorskiego w katastrofie lotniczej na Gibraltarze w 1943 roku.

Jeszcze kilka ciekawostek o Gibraltarze:

  • lotnisko! - a raczej pas startowy, który w normalnych warunkach jest częścią drogi, natomiast podczas startu samolotu ruch zostaje wstrzymany a samolot startuje obok nas :) byliśmy też tego świadkiem, jednak nie udało się nam tego sfotografować
http://www.the-report.net/gibraltar/dec2012/351-facts-surprising-gibraltar
  • makaki na szczycie Skały - nie nazwałabym ich pięknymi, tylko rozpuszczonymi, wstrętnymi stworzeniami, które kradną plecaki w poszukiwaniu pożywienia, zabierają ludziom portfele i dokumenty i z premedytacją rzucają je w przepaść...
http://en.wikipedia.org/wiki/Barbary_macaques_in_Gibraltar#mediaviewer/File:Rock_of_Gibraltar_Barbary_Macaque.jpg

Tyle na temat Gibraltaru!

Nasz kolejny punkt to piękna i gorrrrrrąca Sevilla!





Nie pamiętaj już dokładnie jak złapaliśmy stopa, wiem że udało nam się tam jakoś dotrzeć. Co nas tam zdziwiło? Straszny upał!!! (niespotykane w Hiszpanii, prawda?).



Och jak gorąco...

Co prawda słynny Antonio pochodzi z Malagi, ale nie mogłam sobie odpuścić, gdy zobaczyłam to:

"Widzisz to?!"
Nie byliśmy tam bardzo długo, upał nas wykańczał (chyba najgorętsze miejsce podczas naszej podróży), jednak rozumiem fenomen tego miasta - jest po prostu piękne. Stolica Andaluzji to sporo śródziemnomorskiej zieleni, piękna architektura... nie widzieliśmy wszystkiego, ale to co widzieliśmy bardzo nam się podobało.

  

Plac Hiszpański - cudo!

Nastąpił chyba kryzys naszej podróży i potrzebowaliśmy na chwilę zatrzymać się. Jako że trafił nam się przepiękny kemping z basenem... zostaliśmy tam jeden dzień dłużej.

Puste leżaki? Oto uroki wyjazdów we wrześniu!

Czas pożegnać Hiszpanię!

Co było potem? Moja ukochana Portugalia... ale to następnym razem.

Pozdrawiam,
Asia

PS. Autorem zdjęć jest oczywiście Mateusz.

Sewilski BONUS! :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz