poniedziałek, 20 czerwca 2016

NY: Brooklyn Bridge oraz ciekawe muzea


BROOKLYN BRIDGE

To chyba najsłynniejszy most w NY. Dlaczego? Bo kręcono tu wiele filmów? Też! Bo jest amerykański? No jasne! Dlaczego jeszcze? Bo kiedy został ukończony w 1883 roku był jednym z największych mostów wiszących na świecie. Obecnie łączy dwie dzielnice Nowego Jorku - Manhattan i Brrooklyn (kiedyś Brooklyn był osobnym miastem) nad rzeką East River. To co w tym moście niezwykłego (w moim odczuciu) to piękny widok na Manhattan.

Mostem odbywa się ruch samochodowy, pieszy i rowerowy. Co ciekawe, bardzo łatwo rozpoznać turystów na moście, gdyż idą oni zazwyczaj drogą rowerową - znajdują się tam co prawda znaki poziome i pionowe, jednak oczarowani widokiem Manhattanu zdają się tego nie zauważać, co powoduje niemałą frustrację u mieszkańców miasta.

Widok z mostu o zachodzie słońca był niesamowity, widać stąd też Statuę Wolności, jednak jeśli się chce porobić ładne zdjęcia albo uniknąć tłumów, radzę pojawić się tam z samego rana. Przez most przechodziliśmy dwa razy - wieczorem i rano -  jeśli chodzi o tłumy, różnica była kolosalna - o 6 rano spieszyło się gdzieś trochę miejscowych, generalnie jednak most świecił pustkami. Można było zrobić zdjęcie pustej ławki, yeah! Wieczorem sytuacja wygląda trochę inaczej - nie polecam osobom nie cierpiącym tłumów, o.

Zapraszam do zdjęć.

Pierwsze nasze spotkanie z Mostem Brooklińskim o zachodzie słońca. Szał!
Jest to most wiszący, stąd te 'rusztowania'.
Kultowy widok.
Yellow taxi musi być.
A tutaj most z rana - tylko my i Niu Jork...
Puste ławki? Polecam wczesne ranki!
Po lewej droga dla pieszych, po prawej dla rowerzystów. Uwaga, bo jeżdżą szybko!
Takie tam, zaduma i w ogóle...
Co ludzie mają z tymi kłódkami?! Podobno są regularnie usuwane...
Foto foto.
9/11 MEMORIAL MUSEUM

Po dwóch bliźniaczych wieżach zostały tylko wspomnienia i muzeum. Amerykanie zdążyli już jednak postawić nową wieżę - One World Trade Center, która jest tym samym najwyższym budynkiem w USA (przewyższa Empire State Building oraz Willis Tower w Chicago). Kolejna wieża jest w budowie.
W miejscu, gdzie stały bliźniacze wieże znajdują się dwie fontanny z wygrawerowanymi nazwiskami osób, które zginęły w zamachach, a w podziemiach znajduje się muzeum. Nie mam zbyt wielu zdjęć, bo był zakaz ich robienia w większej części muzeum. 
Muzeum przejmujące, dopieszczone, warte uwagi. Aczkolwiek we mnie wzbudza mieszane uczucia. ;)
 
Nowa wieża WTC
Widzicie odbicie?
Miejsce, gdzie stała jedna z wież WTC.
W środku możemy zobaczyć pozostałości fundamentów.

Dość zagadkowy jest kształt metalowych filarów - wyglądają na podcięte (wypowiedzi inżynierów).
Szczątki samolotu.
MUSEUM OF AMERICAN INDIAN

Jedno z niewielu całkowicie darmowych muzeów i też niespecjalnie odwiedzanych, pomimo iż znajduje się przy samym Wall Street. Mam takie dziwne wrażenie, że Amerykanie zdają się nie pamiętać, że są na tej ziemi intruzami i że rdzennych mieszkańców wybili w pień i pozamykali w rezerwatach, wręcz jakby się tym trochę chwalili. Ot taka wybiórcza amerykańska pamięć. ;)

W muzeum można pooglądać indiańskie stroje, narzędzia codziennego użytku i tego typu rzeczy. Myślałam, że skupią się bardziej na północnoamerykańskiej części Indian, jednak tym z południa też poświęcone jest trochę uwagi. Dla nas Indianin to albo golas biegający po dżungli, albo czerwonoskóry mięśniak z warkoczami i pióropuszem na głowie siedzący na kamieniu. Nie nie nie! Indian było dużo więcej, pióropusze to tylko kilka plemion z kilkuset pozostałych.


Nakrycia głowy.
Elementy 'zwierzęce' widoczne w całej kulturze indiańskiej.
 AMERICAN MUSEUM OF NATURAL HISTORY

Zdecydowanie moje ulubione muzeum!!! Żeby było jasne - ja nie jestem zwolennikiem biegania po muzeach i przeglądania każdego pojedynczego eksponatu i uczenia się na pamięć tabliczek z podpisami, do muzeów zaglądam, kiedy naprawdę mnie coś interesuje. Galerie sztuki oglądam raczej z ciekawości kilku obrazów, bo specem od sztuki nie byłam i nigdy nie będę. Zdarzyło się nam zajść do galerii sztuki w NY, czego mocno żałowałam i o czym później. ;)
Wracając - kiedy jadę w nowe miejsce, wolę chodzić po ulicach niż po muzeach. A tak naprawdę to wolę jechać do natury niż do miast, ale kiedy już się taka wycieczka zdarzy, z ciekawości wsadzę nosa tu i tam.
Kiedy w przewodniku ujrzałam nazwę tego muzeum - wiedziałam, że musimy tam wejść. I wiecie co? NAJPIĘKNIEJSZE MUZEUM W JAKIM BYŁAM. Serio. Tak, wiem - lubię biegać po lesie i oglądać zwierzątka, więc na pewno mi się podobało oglądanie historii naturalnej. Ale te eksponaty... *.* Wszystko pięknie dopracowane, były chyba wszystkie strefy klimatyczne wraz z charakterystycznymi zwierzętami, oceany, nawet stroje tradycyjne wielu regionów na ziemi! Ponadto: meteoryty, kamienie szlachetne i minerały, rośliny, owady. Ogromny ogromny zbiór wszystkiego, co wydała Ziemia.
Muzeum jest ogromne, byliśmy tam koło 3 godzin, a i tak pominęliśmy sporo wystaw (m.in. dinozaury!, które były dodatkowo płatne). Naprawdę polecam każdemu.


Jaguar polujący na ...yyy tapiry albo dzikie świnie.
Maciej zmęczony zwiedzaniem siadł przy słoniach.
Misie brunatne.
Muflony.
Ten bizon ma już jakieś 80 lat.
 BODY WORLD

Kontrowersyjna wystawa spreparowanych ciał ludzkich, z tego co wiem odbywa się w wielu miastach na całym świecie. Możecie się ze mną nie zgadzać, ale ja jestem na tak dla tej wystawy, przepięknie pokazuje złożoność ciała ludzkiego. Czasem sobie myślę, że gdybym ja to widziała na zajęciach anatomii, dużo szybciej szła by nauka...


Tancerz.
Układ nerwowy - cudo!

MoMA 

Jedyne miejsce, w którym żałuję, że byłam. Mówcie, że się nie znam, mówcie że jestem ignorantką sztuki współczesnej, ale proszę Was - większość z wystaw to jakieś pierdoły, nie wiem co jest nadzwyczajnego w wiszącym na ścianie sznurku albo ustawionym na ziemi telewizorze. A obrazy? Można znaleźć tu kilka 'sław' typu van Gogh (tak, nawet taki ignorant jak ja go zna!), Picasso, Gustaw Klimt czy Diego Rivera (mąż Fridy Kahlo), ale poza tym... bez urazy, artyści, ale szkoda gadać.

Słynny van Gogh.
Kobiety z Avignon, Picasso
Diego Rivera

Bazgroły jakieś, nie sztuka, sorry.
Andy Warhol, the Beatles
WALL STREET 

Na koniec tylko zdjęcie fasady giełdy na Wall Street - nie chciało nam się już zwiedzać, przeszliśmy się tylko ulicą.

Wszędzie amerykańskie flagi. ;)
To na tyle, prawdopodobnie będzie jeszcze wpis o Central Parku.
Dziękuję za uwagę 
A.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz