wtorek, 22 kwietnia 2014

Eurotrip # 2

Oto ciąg dalszy naszej włóczęgi. Odwiedziliśmy Walencję, gdzie spędziliśmy noc w parku, potem udało się dotrzeć do przepięknej Granady.

Zapraszam do oglądania.


Hotel all inclusive w Walencji. Nie wiem co to za kałuża!



Tak to było!

Higiena zachowana, pomidory umyte.

Walencja.

Wszędzie te gołębie...

To był chyba jedyny czas, kiedy trochę popadało. Wcale nie było mi z tego powodu smutno, co może wydawać się na zdjęciu.

Łapiemy, łapiemy...

A tak naprawdę, to chcieliśmy dotrzeć do Bazy, o!

Granada (czy Grenada?) jest pięknie położona u podnóży gór Sierra Nevada.

Pamiątkowe zdjęcie.

Ten artysta miał bardzo ciekawy instrument wydający równie interesujące dźwięki. Więcej na ten temat powie mój towarzysz, moja pamięć zawodzi jeśli chodzi o szczegóły dotyczące tego... czegoś.

Alhambra... oj, żebym się nie nadziała na pręt!

B-]

Oto fotograf.

Alhambra to przede wszystkim przepiękne ogrody w arabskim stylu (jako, że oni je stworzyli).

Akuku.

Aż się prosi by usiąść i wypić herbatę. 15 euro? - Podziękujemy.

Podziwiamy.

A gdyby ktoś chciał implanty, to zapraszamy do doktora Palma.


To była część druga i nie ostatnia.
Ciąg dalszy niebawem...


Masło.


2 komentarze:

  1. Walencja jest przepiękna. Kocham Hiszpanię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie tylko Ty jedna za nią przepadasz ;)

      Usuń