niedziela, 15 września 2013

Przystanek Dubaj!

Zanim zawitałyśmy do Dżakarty, załapałyśmy się na przesiadkę w Dubaju. Trafiła się okazja, więc czemu nie skorzystać?

Zawsze bardzo interesowało mnie to miasto słynące z luksusów, pustynnego arabskiego klimatu no i oczywiście najwyższej budowli świata - Burj Khalifa (czyt. burdż kalifa). Słowem - moje oczekiwania mnie nie zawiodły, wręcz muszę przyznać, że to ogromne i supernowoczesne miasto przerosło moje wyobrażenia.
Co w nim jest takiego? Niesamowite superluksusy, o których Europa może tylko pomarzyć, ogólny porządek, 8-pasmowa autostrada w centrum miasta, ropa wypływająca na ulice ;) , tanie taksówki, słynne sztuczne wyspy-palmy, dumni Arabowie w tradycyjnych strojach, kobiety pozakrywane od stóp do głów, no i oczywiście najwyższy budynek świata mierzący 829m mający 163 piętra użytkowe. A to wszystko zrodziło się w ciągu 40 lat w centrum pustyni... oczywiście dzięki odkryciu ropy. Nie dziwota, że Stany tak bardzo walczą o wpływy w naftowych krajach, gdyż kto nie widział, ten nie jest sobie w stanie wyobrazić jaka to jest kasa.

Polecam każdemu zobaczyć to niesamowite miasto, które ciężko jest przejechać w jeden dzień (z jednego krańca do drugiego jest ponad 60 km, a na mapie wydaje się tak blisko ;) ).

Teraz trochę zdjęć: 

 Naprawdę ciężko uchwycić budynek w całości.

 W tle inne niesamowite wieżowce.

 Mieszkańcy Emiratów w tradycyjnych strojach.

 Mniej więcej tam wjedziemy windą.

 W środku Burdż Chalifa - miniaturka wieżowca.

 Częsty widok ;)

 Tak prezentują się wcześniej widoczne na zdjęciu 'ogromne' drapacze chmur - jednak nawet nie dosięgają do 126. piętra najwyższego budynku, gdzie znajduje się taras widokowy.


 Niesamowite... i te drogi!

 Latający dywan i kufer skarbów?

 W największym centrum handlowym Dubaju - Dubai Mall -  znajduje się całe piętro poświęcone luksusowym markom dla dzieci... były też Dior, Chanel, Prada i inne. I ktoś to kupuje!

 Sufit centra handlowego Dubai Mall.

Tak tak, to dalej Dubai Mall. Można tam nurkować.

 W drodze na taras widokowy w budynku Burdż Chalifa.

Sklep z suwenirami, a na ścianie portrety najważniejszych szejków Emiratów - od lewej m. in. książe Dubaju Hamdan ibn Muhammad ibn Raszid Al Maktum, zwany Fazza oraz jego ojciec emir (wódz, dowódca, książe, władca emiratu, muzłumański dostojnik państwowy) Dubaju Muhammad ibn Raszid Al Maktum (a także premier i wiceprezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich).


 Na pokładzie samolotów linii Emirates. Nic dodać, nic ująć.

 Dubaj nocą z lotu ptaka (a właściwie samolotu).

 Dubaj nocą - wszystko pięknie oświetlone.

 Ponownie Burdż Chalifa.

 My świecimy na Boże Narodzenie, oni co noc...

 Nocny spacerek.

 Ach!

Kasa z Emiratów - dirham. (1 dirham ~1 zł).

Informacje praktyczne:
  • Polakom potrzebna jest wiza (ok 40 USD), jednak kupując bilet linii Emirates z przesiadką w Dubaju można dostać wizę w cenie hotelu (tak też zrobiłyśmy).
  • Klimat jest pustynny - bardzo gorący i suchy, latem dochodzi do 50 stopni w cieniu.
  • Można wszędzie płacić kartą - najlepiej mieć MasterCard, Visę nie wszyscy obsługują.
  • W Dubaju są bardzo tanie taksówki - ok 70 groszy za kilometr :) dlatego polecam ten środek transportu.
  • Wstęp na Burdż Khalifę kosztuje ok. 100zł i najlepiej zarezerwować wcześniej.
  • W mieście kupuje się bez cła.

A teraz czas na Indonezję! 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz