wtorek, 17 grudnia 2013

Jesień w Tatrach.

Była zima, teraz czas na jesień. Ta 'wyprawa' odbyła się wcześniej, w tym roku jesień jest dość pracowita na uczelni... ale powspominać można. Nie byłam jeszcze zimą w Tatrach, ale mam nadzieję, że w te ferie się to zmieni (ktoś chętny pod namiot w lutym w Zachodnie?). Najpierw pokażę nasze najwyższe góry w klimacie jesiennym, później zdjęcia z wyprawy wielkanocnej.

Zapraszam, zwłaszcza góro- i tatrolubnych!

Oj halny dawał się we znaki... do tego stopnia, że nie można było wyjść ponad kosodrzewinę na Grzesia. Nawet zdjęcie poruszone. Jednym słowem - chcieliśmy wejść na Grzesia, ale Grześ nas wydymał.



Jeszcze jesień, ale śniegu co nieco leżało.


'Wesoła' ekipa postanowiła zorganizować nocleg... na parkingu pod skocznią w Zakopanem. W nocy podjechała do nas policja i pytała się co tam robimy, tylko ja się przebudziłam (reszta spała jak zabita) i powiedziałam im, że śpimy. Powiedzieli, żebyśmy spali. I pojechali.

Grześ wydymał, to może Murowaniec chociaż przyjmie? W drodze do.



A oto słynna i piękna Hala Gąsienicowa.

Akuku.

Oj, pogoda zmienna jesienią...

Nad Czarnym Stawem Gąsienicowym.


Z powodu złej pogody nie pochodziliśmy za wiele, ale znaleźliśmy sobie inne rozrywki... np. grę w wojnę w schronisku!

Zacięta walka....

Stało się coś, czego nikt by się nie spodziewał... WYGRAŁAM W WOJNĘ!

Widok z Kasprowego.

Tu też.


Tam też wiało, ale trochę mniej. Nie mniej jednak głowa 'obandażowana'...

Czy ty widzisz to? :)

Oto uczestnicy tej superciężkiej i trudnej wyprawy - Zuzia (od lewej), ja i Seba.


Po drodze schronisko.

Tatrzańska przyroda:)

Był to weekend listopadowy, więc dlatego tak mało - dane nam były trzy dni :)
Ale przynajmniej trochę się przewietrzyliśmy (halny to halny...).

Pozdrawiam,
J.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz