niedziela, 6 października 2013

Kulturalnie, kulturowo.

Europa umiera. Tak, niestety to prawda. Zaobserwowało to wielu uczonych, zaobserwowałam niedawno ja i myślę, że jeśli każdy poruszy trochę głową, to nie będzie w stanie się sprzeciwić. Europa umiera kulturowo... co prawda wydaje nam się (Europejczykom), że jesteśmy pępkiem świata od zarania dziejów i że wszystko toczy się wokół Starego Kontynentu. Jednak nie trzeba wcale długo szukać
, a wystarczy wyjrzeć trochę poza granice naszego zachodniego 'cywilizowanego' świata, żeby się przekonać, że tak naprawdę taki przybysz spoza Europy nie będzie za bardzo potrafił rozróżnić krajów między sobą. No dobra - może Szwajcaria i Niemcy są trochę bardziej zaawansowane technologicznie, w Hiszpanii jest cieplej, a w Polsce mówią w szeleszczącym języku, ale poza drobnymi różnicami klimatu i urody mieszkańców jesteśmy praktycznie tacy sami. Wokół czego obraca się życie 'zachodniego' człowieka? Praca - kariera - sukces - bogactwo - technologie itd... Nie można temu zaprzeczyć, że coraz mniejszą wagę przykłada się do duchowej, metafizycznej sfery, rodzi się mniej dzieci, a zmartwienia przed cudownymi świętami Bożego Narodzenia, to to czy dla każdego kupiliśmy (!) wystarczająco zadowalający prezent...

Albo weźmy tak nas po ubraniach - no dobra, Europejczyk rozpozna kto z jakiego kraju po marce, bo zapewne zdołał się zapoznać z tegoroczną kolekcją w Zara i H&M, ale jak przyjedzie ktoś z Afryki czy Chin, to czy rozróżni Polaka od Niemca albo od Włocha? Przecież wszyscy noszą dżinsy, koszule i buty z czubkiem, w zależności od tego jaka jest aktualnie moda - albo różowe, albo zielone. A gdzie nasze stroje ludowe? Tradycyjne, te które nas wyróżniają? Jeszcze Bawarczycy przynajmniej paradują w skarpetach na Oktoberfest, ale na przykład Polacy? Muszę się przyznać, że niedawno w Poznaniu było spotkanie zespołów ludowych, poubierani byli w różne różniste stroje, a ja nie miałam pojęcia z jakiego są regionu... czy to trochę nie wstyd? Mi było i nadal jest głupio. Zwłaszcza, że po przybyciu do Indonezji, nasi opiekunowie postanowili zapoznać nas trochę z ich żyjącą jeszcze kulturą i poubierali się z swoje stroje ludowe i plemienne. O dziwo, potrafiłam z marszu i bez żadnych konsultacji rozpoznać więcej strojów z Jawy, Sumatry, Borneo czy Papui niż z własnego kraju... porażka...

Nie jestem niestety w stanie zatrzymać tego zjawiska i mimo szczerych chęci nie wyjdę na ulicę w góralskim stroju, bo mogę zostać źle zrozumiana... ;) Ale chodzi o samą świadomość.

Indonezyjczycy zaś swoją kulturalną odrębność bardzo lubią podkreślać. Jak już pisałam - dominującą religią jest islam i gdzie by się nie było, od razu można poznać, że ludzie o swoją kulturę dbają, ją szanują i - przede wszystkim - ZNAJĄ. Kobiety noszą hidżab (religia tego nie nakazuje!), mężczyźni kufi. Na Bali zaś przeważa hinduizm i ludzie także lubią podkreślać swoją religię. Nie wspomnę już o ofiarach dla bogów i demonów składanych kilka razy dziennie, między innymi na ulicy. Poza tym mają szczególne upodobanie w swojej tradycyjnej tkaninie ze specyficznymi wzorami i dość specyficzny w produkcji, zwanymi batik. Batik nosi każdy! Nawet sama nabyłam takie spodenki na bazarze, żeby wtopić się w tłum (chociaż nawet z trójkątną czapką na głowie i tak mnie jakoś wyhaczali...).


Dziewczynki noszące hidżab i koszule z batiku.


Tradycyjność z 'nowoczesnością'.
Panowie mają koszule z batiku - cecha wyróżniająca Indonezyjczyków.
Komórki są wszędzie :) Pan ma batikową koszulę i kufi - islamskie nakrycie głowy mężczyzn.

A oto zadanie domowe: zapoznaj się z naszymi polskimi strojami ludowymi :)


Zdjęcie pochodzi z: http://meritum.isu.pl/?id=pokaz_produkt&id_prod=68954

Chciałam dodać jeszcze trochę zdjęć, ale komputer odmówił mi posłuszeństwa, więc wrzucę jeszcze niedługo trochę zdjęć z okolic Yogyakarty, a potem opiszę dalszą część podróży - słynne Bali!

Tymczasem miłego rozpoznawania strojów.


J.

2 komentarze: