piątek, 22 listopada 2013

Edynburg.

Pierwszym przystankiem podczas wyjazdu do Szkocji była jej stolica - Edynburg. Powiem tak - piękne miasto, całe w takim charakterystycznym starym stylu niczym z planu filmowego wszystkich części Harrego Pottera, pełne wijących się uliczek. No i te muzea! Muzeum Narodowe jest fantastyczne, polecam tam zajrzeć (wejście za darmochę), a nam się dodatkowo poszczęściło i odwiedziliśmy wystawę szkiców da Vinci w pałacu Królowej. Na koniec dnia nie mogło obyć się bez piwa w pubie :]

Zapraszam do oglądania zdjęć.

Powszechny widok.
Główna ulica - Royal Mile.
Prawda, że wygląda niczym z filmu o Harrym?

Nieźle, Leo!
Te obrazki mają 500 lat... super.
W parku królewskiej rezydencji.
Maszerujemy na tzw. Arthur's Seat - taka góra w centrum miasta. Piękna panorama.
Widok na Edinburgh Castle z góry
Kolejna panorama miasta. Widać starą zabudowę.
A to letnia rezydencja Królowej Elżbiety - Holyrood.
A tutaj przy Edinburgh Castle.
Ups. ktoś wszedł w kadr :)
Podstawowe suweniry ze Szkocji - tartan ("szkocka krata") i kaszmir.
Wszystkie dzieci chodzą w mundurkach niczym z HP!
TYRANOZAUR!!!
No tak...
Eksponaty w Muzeum Narodowym. Dla mnie bomba, ja lubię takie wystawy.
Nie mogło zabraknąć Elephant House. Ale kolejki były takie, że nie dało się nic kupić.
Typowa architektura.
Ale najdziwniejsze dla mnie było to, że... każdy mówi tam po angielsku :) W końcu to moja pierwsza wizyta w anglojęzycznym kraju. Dziwnie tak...

Kłaniam się,

J.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz